RSS
niedziela, 22 października 2017
O rok starsza...

Wkroczyłam w kolejny rok mojego życia. Z wielkim bagażem doświadczeń i wspomnień pięknych ale i takich, o których lepiej nie wspominać. Gdzieś czytałam, że kobieta w dzień urodzin staje się nie o rok starsza a rok niebezpieczniejsza. Coś w tym jest... Życzenia spływały różnymi drogami i właśnie przed chwilą skończyłam za nie dziękować. Zdrowia, szczęścia i miłości raczej już teraz mi nie zabraknie i wielki czas zabrać się za realizację marzeń. Chciałabym jeszcze trochę świata zwiedzić a jak przejdę na emeryturę to napiszę książkę - o sobie. Może tylko do szuflady a może kilku osobom dam do przeczytania. O wielkich porywach serca już marzyć przestałam. W małych gestach sympatii jest coś ekscytującego a nawet podniecającego i to mi wystarcza. Wczoraj była imprezka imieninowo - urodzinowa. Rodzina i znajomi pojawili się w komplecie. Było uroczyście, wesoło i bawiliśmy się do późnych godzin nocnych. Uwielbiam takie spotkania.   

 

 

18:08, ulenka1960
Link Dodaj komentarz »
sobota, 21 października 2017
Siedem czerwonych róż...

Jakież było moje zdziwienie gdy w progu mojego biura stanęła dziś dziewczyna z przepięknym bukietem róż.

 - Pani Ulko! To dla Pani. Poczta kwiatowa.

Bukiet składający się z siedmiu czerwonych róż z załączonym bilecikiem "Wszystkiego najlepszego z okazji imienin". Stanęłam jak wryta, rumieniec pokrył moją twarz a w oczach pojawiły się łzy. To było jak sen. Spełniło się moje marzenie żeby dostać tak niespodziewanie i bezinteresownie bukiet kwiatów. Już tyle godzin minęło a ja ciągle jestem podekscytowana tym zdarzeniem. Ten śliczny bukiet dostałam od mojego serdecznego kolegi jeszcze z ławy szkolnej. Ostatni raz widzieliśmy się na zakończenie ósmej klasy. Potem każde z nas poszło swoją drogą a los rzucił w różne strony. Po wielu latach spotkaliśmy się w świecie wirtualnym (słynna "Nasza klasa") i raz po raz dzwonimy do siebie. Oczywiście po otrzymaniu kwiatów też była miła rozmowa telefoniczna ale radość i wzruszenie, które wcześniej przeżyłam na zawsze pozostaną w moim sercu.   

bukiet

01:15, ulenka1960
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 05 października 2017
Wrażenia z wyjazdów...

Z Fojutowa w Borach Tucholskich wróciłam zadowolona. Polecam to miejsce miłośnikom aktywności fizycznej i rekreacji o każdej porze roku. Ofertę mają naprawdę bogatą i nie sposób tam się nudzić. Poza tym serwują bardzo smaczne jedzenie. Żal tylko było patrzeć na powalone albo złamane wpół jak zapałki drzewa - wynik nawałnicy jaka przeszła w tych okolicach w połowie sierpnia tego roku. To co widziało się w telewizji w żaden sposób nie oddaje tragizmu jaki można było zobaczyć na własne oczy. Bardzo smutne obrazy. Przerażenie w moich oczach rosło im głębiej wjeżdżaliśmy na ten teren. Wczoraj z kolei byłam w Warszawie. Wysłano mnie na konferencję dotyczącą wdrożenia nowej Rekomendacji H KNF. Wcale nie miałam zamiaru tam jechać ale już podczas konferencji zmieniłam zdanie.  Tylko podróż była bardzo męcząca bo w sumie w pociągu spędziłam razem ponad dziesięć godzin. Do tego ponury widok za oknem bo przez całą drogę padał deszcz. 

 

00:31, ulenka1960
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 25 września 2017
Już jesień...

Jesień nadeszła szybko i niespodzianie. Zapachniała grzybami bo nagle tyle ich urosło, że wszyscy chwalą się swoimi zbiorami. Na fejsie aż się roi od zdjęć z grzybami, z pełnymi koszami, w lesie, przy lesie i nie wiem gdzie jeszcze, byle się pochwalić. U mnie w domu też kolejna porcja się suszy. Już dawno tak dużego wysypu grzybów nie było, więc trzeba to wykorzystać. Niestety, przez najbliższych kilka dni do lasu się nie wybiorę, bo nie będzie mnie w domu. Właśnie skończyłam się pakować. Jutro wyjazdowe posiedzenie Zarządu i Rady Nadzorczej połączone ze szkoleniem. Gdzie? Aż w Borach Tucholskich. Piękny zajazd z basenami i innymi atrakcjami. Obejrzałam zdjęcia w Internecie i jestem pod wrażeniem. Jak wrócę to się pochwalę jak było naprawdę.

00:58, ulenka1960
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 03 września 2017
Bezczelny czas...

No, ja nie wiem ale ten czas śmiga tak bezczelnie szybko, że znów kolejny miesiąc się skończył. Minęły wakacje i lato odejdzie lada dzień. Dni już krótsze i noce zimniejsze. Nawet jaskółcze gniazda zostały już puste. Szkoda, że ten czas tak szybko mija. Odnoszę wrażenie, że im człowiek starszy tym czas jakby przyspieszył. Ale nie ma co rozczulać się nad mijającym czasem. Zresztą zajęć mam tyle, że nie wiem za co wziąć się najpierw. Maliny, jeżyny, pomidory, ogórki - każdego dnia coś do zrobienia, bo skoro urosło i dojrzało to trzeba przerobić. Poza tym produkcja serów z mleka od naszych krów też ciągle trwa. Teraz jest już chłodniej więc podpuszczkowe wychodzą wspaniałe. Choć mój smażony też ma zwolenników i dopytują o niego. Cóż, klient nasz Pan a nie wspomnę o jakości moich wyrobów. Problemów ze zbytem nie ma. Towar rozchodzi się jak świeże bułeczki i u mnie w pracy i u córki, wśród rodziny i znajomych. Kręci mnie ten biznes więc co chwilę wprowadzam coś nowego. Ostatnio robiłam mozzarellę. Ale była smaczna. Teraz poznaję tajniki jak zrobić korbacze. To taki ser, który wygląda jak długie nitki makaronu. Myślę, że pod koniec września wezmę się za niego jak już skończę przerabiać warzywa i owoce. No, i jak tu się dziwić, że nie wiem kiedy następny miesiąc się skończył.

11:52, ulenka1960
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 07 sierpnia 2017
Co za widok...

Obudziłam się dość wcześnie dzisiaj. Zaspana jeszcze spojrzałam w okno. Co za widok... Łany zbóż zniknęły z pól. Ich miejsce zajęły jeszcze nie sprzątnięte baloty słomy, które porozrzucane po polach tworzą na nich swoisty bałagan. A nad nimi mgła rozpostarła swój płaszcz otulając je wszystkie. Pięknie to wyglądało w promieniach wschodzącego słońca. Aż pozazdrościłam tej zwykłej słomie tak cudnego przytulenia...

17:46, ulenka1960
Link Komentarze (2) »
środa, 26 lipca 2017
Na urlopie...

Od dziś jestem na urlopie wypoczynkowym i to jak najbardziej zasłużonym. Trzeba odpocząć od pracy i wszystkiego co z nią związane. Tak więc wczoraj podlałam solidnie wszystkie kwiaty w moim biurze, drzwi zamknęłam na klucz i pojawię się tam za dwa tygodnie. A dziś wstałam przed chwilą i tak sobie pomyślałam, że wydarzy się coś wspaniałego. A, póki co za oknem zachmurzone niebo. Plany na urlop? Oj, ogromne. To ma być czynny urlop. No, może dziś sobie troszkę pofolguję.   

urlop 

09:04, ulenka1960
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 10 lipca 2017
Wróciłam...

Przepraszam, że tak zamilkłam. Pewnie wielu już o mnie zapomniało... W każdym razie z Sopotu wróciłam szczęśliwie. Starczyło czasu i na konferencję i na długi wieczorny spacer brzegiem morza. Zachód słońca był przepiękny. Fale głośno uderzały o brzeg jakby chciały powiedzieć, że dzień się kończy a słońce powoli zatapiało się w falach na horyzoncie nie reagując na odgłosy fal. Piękne jest nasze morze. Niestety, trzeba było wracać. Jakiś czas później pojechałam jeszcze w przeciwnym kierunku. Tym razem był to Wrocław i wyjazd jak najbardziej rodzinny - ślub i uroczystość weselna. Okazja żeby spotkać się z dalszą rodziną. Tak mało już jest teraz takich okazji. Zależało mi żeby tam być. Nawet M. zabrałam ze sobą, bo nie wypadało żebym na wesele pojechała sama. A teraz już znowu jest szara rzeczywistość i oczekiwanie na to co los przyniesie. 

zachód słońca

00:07, ulenka1960
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 22 maja 2017
Azymut Sopot...

Czas leci jak oszalały, dzieje się dużo a za pięć godzin azymut Sopot. Tam mnie jeszcze nie było. Tym razem wyjazd służbowy.

00:23, ulenka1960
Link Dodaj komentarz »
środa, 03 maja 2017
Świętowanie było skromne...

Minęła sobota i niedziela, minęły poniedziałek, wtorek i środa. A za chwilę będzie już czwartek i rano znowu trzeba jechać do pracy. Cóż, życie przeminie a co tam te kilka dni. W sobotę z rana byłam na pogrzebie a po południu odwiedziłam moją siostrę do której zjechała się rodzina z Dolnego Śląska i z Pomorza. Była okazja żeby spotkać się, pogadać. Dawno się nie widzieliśmy więc ucieszyłam się na to spotkanie. Z kolei w poniedziałek wybrałam się na pielgrzymko-wycieczkę organizowaną przez naszego proboszcza do Sanktuariów Maryjnych na terenie Wielkopolski zakończoną wizytą na polach tulipanowych w Chrzypsku Wielkim. Dzień przepełniony modlitwą a zakończony widokiem tysięcy kwitnących tulipanów. Uradowane były i moje serce i oczy. Wczorajszy dzień był już bardziej pracowity, bo jak się chce to zajęcie zawsze się znajdzie. A dziś znów święto - trzeci maj. Rano kościół, potem rodzinny obiad, wizyta imieninowa u sąsiadki i nie wiedzieć kiedy był już wieczór. Pogoda też zawiodła. Na długi majowy weekend trafiła się wyjątkowo złośliwa aura - zimno, deszczowo i wietrznie. I nie tylko ja byłam niezadowolona z tego powodu.

23:55, ulenka1960
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 66