RSS
poniedziałek, 07 sierpnia 2017
Co za widok...

Obudziłam się dość wcześnie dzisiaj. Zaspana jeszcze spojrzałam w okno. Co za widok... Łany zbóż zniknęły z pól. Ich miejsce zajęły jeszcze nie sprzątnięte baloty słomy, które porozrzucane po polach tworzą na nich swoisty bałagan. A nad nimi mgła rozpostarła swój płaszcz otulając je wszystkie. Pięknie to wyglądało w promieniach wschodzącego słońca. Aż pozazdrościłam tej zwykłej słomie tak cudnego przytulenia...

17:46, ulenka1960
Link Dodaj komentarz »
środa, 26 lipca 2017
Na urlopie...

Od dziś jestem na urlopie wypoczynkowym i to jak najbardziej zasłużonym. Trzeba odpocząć od pracy i wszystkiego co z nią związane. Tak więc wczoraj podlałam solidnie wszystkie kwiaty w moim biurze, drzwi zamknęłam na klucz i pojawię się tam za dwa tygodnie. A dziś wstałam przed chwilą i tak sobie pomyślałam, że wydarzy się coś wspaniałego. A, póki co za oknem zachmurzone niebo. Plany na urlop? Oj, ogromne. To ma być czynny urlop. No, może dziś sobie troszkę pofolguję.   

urlop 

09:04, ulenka1960
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 10 lipca 2017
Wróciłam...

Przepraszam, że tak zamilkłam. Pewnie wielu już o mnie zapomniało... W każdym razie z Sopotu wróciłam szczęśliwie. Starczyło czasu i na konferencję i na długi wieczorny spacer brzegiem morza. Zachód słońca był przepiękny. Fale głośno uderzały o brzeg jakby chciały powiedzieć, że dzień się kończy a słońce powoli zatapiało się w falach na horyzoncie nie reagując na odgłosy fal. Piękne jest nasze morze. Niestety, trzeba było wracać. Jakiś czas później pojechałam jeszcze w przeciwnym kierunku. Tym razem był to Wrocław i wyjazd jak najbardziej rodzinny - ślub i uroczystość weselna. Okazja żeby spotkać się z dalszą rodziną. Tak mało już jest teraz takich okazji. Zależało mi żeby tam być. Nawet M. zabrałam ze sobą, bo nie wypadało żebym na wesele pojechała sama. A teraz już znowu jest szara rzeczywistość i oczekiwanie na to co los przyniesie. 

zachód słońca

00:07, ulenka1960
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 22 maja 2017
Azymut Sopot...

Czas leci jak oszalały, dzieje się dużo a za pięć godzin azymut Sopot. Tam mnie jeszcze nie było. Tym razem wyjazd służbowy.

00:23, ulenka1960
Link Dodaj komentarz »
środa, 03 maja 2017
Świętowanie było skromne...

Minęła sobota i niedziela, minęły poniedziałek, wtorek i środa. A za chwilę będzie już czwartek i rano znowu trzeba jechać do pracy. Cóż, życie przeminie a co tam te kilka dni. W sobotę z rana byłam na pogrzebie a po południu odwiedziłam moją siostrę do której zjechała się rodzina z Dolnego Śląska i z Pomorza. Była okazja żeby spotkać się, pogadać. Dawno się nie widzieliśmy więc ucieszyłam się na to spotkanie. Z kolei w poniedziałek wybrałam się na pielgrzymko-wycieczkę organizowaną przez naszego proboszcza do Sanktuariów Maryjnych na terenie Wielkopolski zakończoną wizytą na polach tulipanowych w Chrzypsku Wielkim. Dzień przepełniony modlitwą a zakończony widokiem tysięcy kwitnących tulipanów. Uradowane były i moje serce i oczy. Wczorajszy dzień był już bardziej pracowity, bo jak się chce to zajęcie zawsze się znajdzie. A dziś znów święto - trzeci maj. Rano kościół, potem rodzinny obiad, wizyta imieninowa u sąsiadki i nie wiedzieć kiedy był już wieczór. Pogoda też zawiodła. Na długi majowy weekend trafiła się wyjątkowo złośliwa aura - zimno, deszczowo i wietrznie. I nie tylko ja byłam niezadowolona z tego powodu.

23:55, ulenka1960
Link Dodaj komentarz »
piątek, 28 kwietnia 2017
Plany weekendowe...

Jeszcze tylko kilka godzin w pracy i rozpocznie się długi weekend. Cieszę się na te kilka wolnych dni. Oby tylko było ciepło bo chciałabym posadzić jeszcze mieczyki i cebulę. Oczywiście plany sobie a życie sobie. Już scenariusz się zmienił bo jutro jadę na pogrzeb w rodzinie. Zmarła moja dalsza kuzynka i po prostu na pogrzebie być należy. 

12:06, ulenka1960
Link Dodaj komentarz »
sobota, 22 kwietnia 2017
Przykrość...

Znowu się nasłuchałam... Stek wulgaryzmów wypowiedzianych w pijackim amoku. To boli... Najgorsze jest to, że tak już będzie zawsze. Jak długo będzie żył tak długo będę wysłuchiwać słów które ranią. Za kilka dni minie trzydziesta siódma rocznica naszego ślubu. Nie świętuję tych rocznic ale liczę te lata po cichutku, tak dla siebie. Nie tak wyobrażałam sobie kiedyś moje małżeństwo. Bardzo się zawiodłam i bardzo pomyliłam. Bywa, że puszczam te wszystkie słowa mimo uszu, ale dziś bardzo mnie zabolały.

23:59, ulenka1960
Link Komentarze (1) »
niedziela, 16 kwietnia 2017
Niedziela Wielkanocna...

Nadeszła Wielkanoc – najważniejsze święto chrześcijańskie upamiętniające misterium paschalne Jezusa Chrystusa. Wstaliśmy skoro świt i na szóstą pojechaliśmy do kościoła. W procesji rezurekcyjnej trzykrotnie obeszliśmy kościół. Uwielbiam te chwile w procesji. Wszystko budzi się do życia. Wschodzi słońce i ptaki cudnie śpiewają w parku obok kościoła głosząc dobrą nowinę, że Chrystus Zmartwychwstał. Za nimi wszyscy biorący udział w procesji śpiewają głośne Alleluja! Po powrocie do domu zaczął się czas świętowania. Jeszcze przed śniadaniem trzeba było nakarmić zwierzęta, wydoić krowy a potem można było zasiąść do stołu. Po śniadaniu pojechałam jeszcze ze świąteczną wizytą na groby moich rodziców a teraz już czekam na gości. Mają się zjechać wszystkie nasze dzieci i będziemy wspólnie świętować.

13:13, ulenka1960
Link Dodaj komentarz »
sobota, 15 kwietnia 2017
A więc Święta...

Wiosna wystrzeliła wszystkimi kolorami. W sam raz na Święta Wielkanocne. Do pełni szczęścia brakuje tylko ciepła ale niestety jeszcze przez kilka dni ma być chłodno. Pozostanie siedzenie w domu i konsumowanie różności z bogato zastawionego stołu. A póki co...

życzę Wam, nie tylko na te najważniejsze ze Świąt, ale i na inne dni, pogody ducha, sympatycznej atmosfery oraz wielu chwil skłaniających do szczerego śmiechu. Wesołego Alleluja!

A dla uśmiechu już dziś taki oto Easter Bunny do Was biegnie:

Zajączek

 

00:44, ulenka1960
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 06 kwietnia 2017
O tym i o tamtym...

W niedzielę wybrałam się na pierwszą wycieczkę rowerową w tym roku. Może wycieczka to za dużo powiedziane ale około dziesięciu kilometrów przejechałam. Wystarczy jak na pierwszy raz. Pogoda była piękna. Dość ciepło, słonecznie. Tylko wiatr czasem dokuczał jak zawiewał prosto w twarz i bardzo ciężko się wtedy jechało. Tak dużo siedzę więc taki ruch jest dla mnie jak najbardziej wskazany. Podczas mojej rowerowej wędrówki miałam okazję dokładniej przyjrzeć się wszystkiemu wkoło. Jadąc samochodem wielu rzeczy się nie widzi. Przerażona byłam ilością śmieci w lesie i w przydrożnych rowach. Jakim trzeba być oszołomem żeby wyrzucać przez okno samochodu puste opakowania, tak jakby nie można tego było zawieść do domu i wrzucić do kubła na śmieci. Potem dzieci szkolne zamiast biegać po boisku za piłką wędrują rowami i zbierają to co być może wyrzucą ich rodzice. Droga którą wracałam do domu na początku grudnia została oddana do użytku po jej modernizacji. Pięknie się nią teraz jedzie. Tylko jakiś idiota bądź idioci część znaków drogowych wyrwali i wrzucili do rowu. To jest po prostu wandalizm. Wróciłam wkurzona niesamowicie. W jakiś kręgach ten temat na pewno poruszę. Tylko czy to coś da? Wczoraj z kolei byłam na szkoleniu. Tym razem środkiem lokomocji była kolej. Lubię tak podróżować. Chyba żadna podróż nie ma tyle uroku co podróż koleją. Zwłaszcza jeśli nie targa się z sobą wielkich bagaży tylko jedną torebkę. Człowiek zajmuje miejsce, gapi się na świat przez okno albo obserwuje innych podróżujących. Nie trzeba stać w korkach albo martwić się potem o to gdzie zaparkować samochód. Wracając do domu miałam troszkę mniej szczęścia, bo miejsce miałam niestety stojące. Akurat była to godzina powrotu z pracy i ze szkół. Stałam więc tak sobie trzymając się fotela żeby czasem przy hamowaniu jakiegoś fikołka nie wywinąć i obserwowałam towarzystwo wkoło. Mężczyzn było wielu, chłopaków i dziewcząt jeszcze więcej. I ... tak trochę przykro mi było bo chyba zanikł już zwyczaj, że osobie starszej, a zwłaszcza kobiecie ustępuje się miejsce siedzące. A może ja ciągle wyglądam tak młodo i nie kwalifikuję się jeszcze do tych osób. Gdzieś w połowie drogi zwolniło się miejsce przy którym przydeptywałam z nogi na nogę i mogłam usiąść dalej rozważając czy moje uwagi są słuszne czy raczej przestarzałe. Ciekawe czy w szkołach porusza się jeszcze tematy savoir-vivru, bo w rodzinach pewnie już nie. Przecież teraz jest modne bezstresowe wychowanie dzieci, więc dzieci muszą siedzieć a dorośli niech stoją. Zresztą, sama byłam świadkiem jak matka przyszła z dzieckiem do kościoła. Dziecko posadziła w ławce a sama stała obok. Czego Jaś się nauczy to Jan będzie umiał - mówi stare przysłowie.

01:18, ulenka1960
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 65