RSS
czwartek, 07 grudnia 2017
Tak na szybko...

Biorąc pod uwagę, że to mikołajkowy czas, wszystkim tym którzy w Mikołaja nie wierzą proponuję obejrzeć film "Ekspres polarny". Uwierzcie, wiara w Mikołaja wraca. Acha, jeszcze jedno! Film do obejrzenia zarówno dla dzieci jak i dla dorosłych.  

11:37, ulenka1960
Link Dodaj komentarz »
sobota, 02 grudnia 2017
Jestem z siebie dumna...

Może to egoizm ale jestem z siebie dumna. Miałam dziś urlop. Ot, trzeba było wykorzystać dzień wolny za jedenastego listopada. A, że jutro (właściwie to już dziś, bo minęła północ) mam szkolenie w pracy, to sobie pomyślałam, że ten wolny dzień bardzo mi się przyda. Nie leniuchowałam choć może by się nawet przydało. Pomalowałam werandę, bo nie wyglądała zbyt korzystnie, a to jest pierwsze wejście do domu i tam musi być ładnie. Zbierałam się do tego malowania już chyba miesiąc i ciągle nie pasowało. Więc bardzo się cieszę, że mam już to zrobione. Poza tym ugotowałam obiad, miałam cztery automaty prania, byłam u dentysty i jeszcze wieczorem napiekłam z dwóch kilogramów mąki kruche ciastka, tak zwane amoniaczki z kleksem z powideł na środku. Pychotka. No i co? Czyż nie jest to powód do dumy? 

00:17, ulenka1960
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 14 listopada 2017
Jest lepiej...

W czwartek i piątek zgodnie ze wskazaniem lekarza poleżałam sobie. Byłam tak słaba, że nie nadawałam się do niczego. Ale za to w sobotę, po "naładowaniu akumulatorów", mogłam nawet góry przenosić. Od rana już zarobiłam drożdżowe ciasto i napiekłam rogali z makiem. Ot, taka nasza domowa tradycja na jedenastego listopada. Zajadaliśmy się nimi do popołudniowej kawki. A dziś już byłam w pracy. Przeziębienie minęło, choć ciągle słyszę taki dziwny szum w lewym uchu. Tabletki dalej połykam i mam nadzieję, że wszelkie dolegliwości w miarę szybko mi miną. 

00:21, ulenka1960
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 09 listopada 2017
Niestety...

... bez lekarza się nie obyło. Zadzwoniłam rano do przychodni, umówiłam się na trzynastą. Byłam nawet wcześniej ale do gabinetu wchodziłam już dobrze po czternastej. Owszem osłuchał mnie, zajrzał w gardło, wypytał, wypisał receptę i koniec wizyty. W aptece okazało się, że leki na recepcie są na sto procent, co po pierwsze mnie zastanowiło, bo nie byłam przecież prywatnie a po drugie bardzo mnie wkurzyło. Nawet Pani w aptece była bardzo zdziwiona. Chciał mi dać tydzień zwolnienia ale poprosiłam tylko o dwa dni, na dziś i na jutro. Cóż, medalu mi w pracy za to nie dadzą ale wiem ile mam rzeczy do zrobienia. W każdym razie kaszel trochę ustąpił ale teraz w uszach mam okropny szum i sama nie wiem od czego. Już mam dosyć tego chorowania. Niech to się już skończy.  

22:44, ulenka1960
Link Komentarze (2) »
środa, 08 listopada 2017
Wstrętne choróbsko...

Choróbsko mnie dopadło i czuję się okropnie. Kaszel taki, że aż dudni a nie wspomnę o moich mięśniach brzucha, które bardzo bolą gdy kaszlę. Do tego ból gardła i ogólne osłabienie. Temperatura nie rośnie a spada. Leki jakieś tam w aptece kupiłam i próbuję "stłamsić dziadygę". Wiem, powinnam iść do lekarza. Już na samą myśl o siedzeniu na poczekalni dostaję drgawek. Nie, dziękuję. Sama się wyleczę. 

00:39, ulenka1960
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 02 listopada 2017
Nie wszystek umrę...

Płoną świeczek szeregi,

płoną świeczek tysiące,

powiewają płomyki zamyślone i drżące.

Więc płomykiem jak dłonią,

dłonią ciepłą i jasną,

pozdrawiamy tych wszystkich,

których życie już zgasło.

 

Non omnis moriar – kiedyś powiedział Horacy. I jakkolwiek to zabrzmi,  to Dzień Wszystkich Świętych uważam za jeden z najpiękniejszych dni w roku. To dzień potrzebnej każdemu refleksji i zadumy. Przecież  Ci, których tego dnia wspominamy i na groby chodzimy, zapalamy dla nich znicze, żyją w naszej pamięci. Tego dnia tłumy ludzi podążają na cmentarze aby pobyć choć przez chwilę z pamięcią o tych których już nie ma wśród żywych. Ożywają wspomnienia, czasem zabawne, czasem przykre. Te ostatnie z upływem czasu złagodzone a to co dobre pamięta się dłużej. Nie wszystek umrę. Ja także w to wierzę i chciałabym prócz moich dzieci zostawić po sobie jak najwięcej dobrych myśli czy dobrych wspomnień z moją osobą związanych. Czy tak będzie? Tego już się nie dowiem… Tak, to jest dobry dzień. Refleksyjny, pełen melancholii, ale nie smutny. Byłam dziś z moimi dziećmi, z rodziną. Najpierw na cmentarzach, potem już w domu. Spędziliśmy ze sobą miły dzień. Ilu członków rodzin normalnie rzadko się  widujących dziś się spotkało. Ile zniczy postawiono na pustych grobach. W ilu sercach zapalił się taki wyjątkowy płomyk życzliwości i zrozumienie wielkiej wspólnoty i jedności. Przecież wszyscy kiedyś przejdziemy do historii.

00:38, ulenka1960
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 22 października 2017
O rok starsza...

Wkroczyłam w kolejny rok mojego życia. Z wielkim bagażem doświadczeń i wspomnień pięknych ale i takich, o których lepiej nie wspominać. Gdzieś czytałam, że kobieta w dzień urodzin staje się nie o rok starsza a rok niebezpieczniejsza. Coś w tym jest... Życzenia spływały różnymi drogami i właśnie przed chwilą skończyłam za nie dziękować. Zdrowia, szczęścia i miłości raczej już teraz mi nie zabraknie i wielki czas zabrać się za realizację marzeń. Chciałabym jeszcze trochę świata zwiedzić a jak przejdę na emeryturę to napiszę książkę - o sobie. Może tylko do szuflady a może kilku osobom dam do przeczytania. O wielkich porywach serca już marzyć przestałam. W małych gestach sympatii jest coś ekscytującego a nawet podniecającego i to mi wystarcza. Wczoraj była imprezka imieninowo - urodzinowa. Rodzina i znajomi pojawili się w komplecie. Było uroczyście, wesoło i bawiliśmy się do późnych godzin nocnych. Uwielbiam takie spotkania.   

18:08, ulenka1960
Link Dodaj komentarz »
sobota, 21 października 2017
Siedem czerwonych róż...

Jakież było moje zdziwienie gdy w progu mojego biura stanęła dziś dziewczyna z przepięknym bukietem róż.

 - Pani Ulko! To dla Pani. Poczta kwiatowa.

Bukiet składający się z siedmiu czerwonych róż z załączonym bilecikiem "Wszystkiego najlepszego z okazji imienin". Stanęłam jak wryta, rumieniec pokrył moją twarz a w oczach pojawiły się łzy. To było jak sen. Spełniło się moje marzenie żeby dostać tak niespodziewanie i bezinteresownie bukiet kwiatów. Już tyle godzin minęło a ja ciągle jestem podekscytowana tym zdarzeniem. Ten śliczny bukiet dostałam od mojego serdecznego kolegi jeszcze z ławy szkolnej. Ostatni raz widzieliśmy się na zakończenie ósmej klasy. Potem każde z nas poszło swoją drogą a los rzucił w różne strony. Po wielu latach spotkaliśmy się w świecie wirtualnym (słynna "Nasza klasa") i raz po raz dzwonimy do siebie. Oczywiście po otrzymaniu kwiatów też była miła rozmowa telefoniczna ale radość i wzruszenie, które wcześniej przeżyłam na zawsze pozostaną w moim sercu.   

bukiet

01:15, ulenka1960
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 05 października 2017
Wrażenia z wyjazdów...

Z Fojutowa w Borach Tucholskich wróciłam zadowolona. Polecam to miejsce miłośnikom aktywności fizycznej i rekreacji o każdej porze roku. Ofertę mają naprawdę bogatą i nie sposób tam się nudzić. Poza tym serwują bardzo smaczne jedzenie. Żal tylko było patrzeć na powalone albo złamane wpół jak zapałki drzewa - wynik nawałnicy jaka przeszła w tych okolicach w połowie sierpnia tego roku. To co widziało się w telewizji w żaden sposób nie oddaje tragizmu jaki można było zobaczyć na własne oczy. Bardzo smutne obrazy. Przerażenie w moich oczach rosło im głębiej wjeżdżaliśmy na ten teren. Wczoraj z kolei byłam w Warszawie. Wysłano mnie na konferencję dotyczącą wdrożenia nowej Rekomendacji H KNF. Wcale nie miałam zamiaru tam jechać ale już podczas konferencji zmieniłam zdanie.  Tylko podróż była bardzo męcząca bo w sumie w pociągu spędziłam razem ponad dziesięć godzin. Do tego ponury widok za oknem bo przez całą drogę padał deszcz. 

 

00:31, ulenka1960
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 25 września 2017
Już jesień...

Jesień nadeszła szybko i niespodzianie. Zapachniała grzybami bo nagle tyle ich urosło, że wszyscy chwalą się swoimi zbiorami. Na fejsie aż się roi od zdjęć z grzybami, z pełnymi koszami, w lesie, przy lesie i nie wiem gdzie jeszcze, byle się pochwalić. U mnie w domu też kolejna porcja się suszy. Już dawno tak dużego wysypu grzybów nie było, więc trzeba to wykorzystać. Niestety, przez najbliższych kilka dni do lasu się nie wybiorę, bo nie będzie mnie w domu. Właśnie skończyłam się pakować. Jutro wyjazdowe posiedzenie Zarządu i Rady Nadzorczej połączone ze szkoleniem. Gdzie? Aż w Borach Tucholskich. Piękny zajazd z basenami i innymi atrakcjami. Obejrzałam zdjęcia w Internecie i jestem pod wrażeniem. Jak wrócę to się pochwalę jak było naprawdę.

00:58, ulenka1960
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 66